something to remember

Madonna na poważnie. Wszystko, co epickie, ikoniczne i co musisz zapamiętać.

Idolki idolki

Sylwetki wielkich kobiet, bez których twórczość Królowej Popu nie byłaby taka sama.

Madonna to niezwykła osobowość, inspirująca nie tylko kolejne pokolenia fanów, ale i rzesze innych artystów oraz osobowości show businessu. Naprawdę ciężko znaleźć wykonawcę, na którego nie wywarłaby choćby najmniejszego wpływu. Cytowana jest jako inspiracja zarówno przez inne legendy muzyki, jak i młodych debiutantów. Artyści reprezentujący kompletnie różne stylistyki nie kryją swych fascynacji Madonną.

Kylie Minogue miała powiedzieć: “Madonna jest królową popu. Ja jestem księżniczką.” Pretendentek do korony jest jednak o wiele więcej, na czele z zapatrzonymi w Madonnę Britney Spears, Christiną Aguilerą i Lady Gagą. Rihanna powiedziała wprost: “Chcę być czarną Madonną.” Nawet artystki alternatywne, mające niewiele wspólnego ze światem popu, takie jak Björk, Tori Amos czy Sinéad O’Connor, zgodnie wychwalają Madonnę i przyznają się do czerpania inspiracji z jej twórczości. Po cichu też mówi się, że to dzięki jej kobiecej mini-rewolucji, którą rozpoczęła w połowie lat 80., zawdzięcza się odrodzenie karier takich heroin jak Tina Turner i Cher.

A skąd czerpała inspiracje sama Madonna? Na kim się wzorowała, kto był dla niej przykładem? Przyjrzyjmy się sylwetkom wielkich kobiet, bez których twórczość Królowej Popu nie byłaby taka sama.

DEBBIE HARRY

Legendarna wokalistka zespołu Blondie bez wątpienia wywarła największy wpływ na Madonnę we wczesnych latach jej kariery. Wówczas to właśnie muzyka rockowa grała w jej sercu nagłośniej. Wystarczy spojrzeć na fotografie Emmy, zespołu, który młoda Madonna założyła na początku lat 80., by zorientować się, jak wielką inspiracją na obecną królową popu była (wciąż jest!) Harry. Nie jest przesadą stwierdzenie, że Emmy była niejako jej odpowiedzią na zespół Blondie.


Blondie (po lewej, 1977) i Brunetka (po prawej, początek lat 80.)

Nie byłoby Madonny gdyby nie Debbie Harry. A przynajmniej nie takiej, jaką znamy. Harry była przecież “Madonną” swoich czasów, prekursorką wizerunku kobiety władczej i zmysłowej, umiejętnie kierującej własną marką. To ona pierwsza lansowała hasło Girl Power, które w latach 80. rozwinęła Madonna, a które w kolejnej dekadzie podchwyciły Spice Girls. “Jak można być kobietą, ale nie feministką?” pytała.

“Na samym początku, kiedy dopiero zaczynałam pisać piosenki, byłam zainspirowana Debbie Harry. Sprawiała wrażenie całkowicie sprawującej kontrolę nad tym, co robiła. Była dla mnie autorytetem.” 

MARILYN MONROE

“Sprawująca kontrolę” może nie być pierwszym pojęciem nasuwającym się do osoby Marilyn Monroe, ale jednak, z jakiegoś powodu, również i tą gwiazdę Madonna upodobała sobie jako wzór do naśladowania. Wizerunek Monroe wzięła na warsztat już u progu kariery, kiedy w 1985 roku skopiowała jej występ z filmu “Mężczyźni wolą blondynki” we własnym teledysku “Material Girl”. W tym samym roku wcieliła się w postać Monroe w skeczu dla programu “Saturday Night Live”, a w 1993 roku w tymże programie zaśpiewała “Happy Birthday, Mr. President”, nawiązując do legendarnego już wykonania amerykańskiej aktorki. Na pewno kojarzysz Madonnę w białej sukni w ostatniej scenie filmu “Kim jest ta dziewczyna?”. O tak, to też inspiracja Monroe.


Znajdź pięć różnic! ;-) Po lewej Madonna w roku 1987, po prawej Monroe, rok 1952

Madonna w 1985 roku i Monroe w 1953

Image “ambitnej blondynki” z przełomu lat 80. i 90. był niemalże odwzorowaniem klasycznego wizerunku Monroe, a ukoronowaniem tego etapu był niesłychany występ na rozdaniu Oscarów w 1991 roku. Show, podczas którego wykonała “Sooner or Later”, zaparło dech w piersiach i zostało uznane za ostateczny hołd dla Marilyn Monroe. Madonna wyglądała wówczas niczym sobowtór legendarnej gwiazdy kina. Ostatnio odniesień do Monroe dopatrzono się nawet w image’u Królowej Popu na niektórych zdjęciach do płyty “Rebel Heart”.

ZOBACZ TAKŻE: Madonna Monroe
Wszystko, co musisz wiedzieć o tym, co łączy Madonnę i Marylin Monroe!

MARLENA DIETRICH

Inną gwiazdą kina równie istotną dla rozwoju Madonny jako artystki była pochodząca z Niemiec Marlena Dietrich. Już będąc nastolatką, młoda Ciccone została określona przez swojego przyjaciela, tancerza Christophera Flynna, jako “nowa Dietrich”. Z kolei fotograf Francesco Scavullo nazwał ją “Baby Dietrich”. W latach 80. pojawiła się plotka jakoby miała ją zagrać w nowym filmie biograficznym.

Nazwisko Dietrich pojawia się tuż obok Monroe w hicie “Vogue”. Jednak największy hołd dla wielkiej aktorki Madonna złożyła w ramach The Girlie Show Tour w 1993 roku. Wielka peruka, w której szaleje na scenie wykonując “Express Yourself”, to odwzorowanie tej, którą Dietrich miała na głowie śpiewając “Hot Voodoo” w filmie “Blond Venus” 60 lat wcześniej. To jednak nic w porównaniu z tym, co dzieje się w trakcie “Like a Virgin”: tutaj Marlena niemal reinkarnuje się w ciele Madonny, powracając w słynnym kostiumie z filmu “Maroko” i... charakterystycznym niemieckim akcentem.


Lustrzane odbicie: Madonna w 2013, po lewej, i Dietrich w 1930, po prawej

Dietrich, podobnie jak Monroe, to powracająca inspiracja. W 2002 roku Madonna dała się ucharakteryzować na niemiecką aktorkę w rewelacyjnych zdjęciach dla “Vanity Fair”. Z kolei w 2013, na premierze filmu koncertowego z trasy MDNA, gwiazda raz jeszcze sięgnęła po wizerunek Dietrich z filmu “Maroko”.

“Marlena Dietrich wciąż jest sexy. Chciałabym się z nią przespać. Jest wspaniała. Było w niej sporo męskich cech, ale jednocześnie miała ten seksualny powab.”

Obie wiedzą jak szokować i nie boją się ryzykownych posunięć. Lubią zacierać linię pomiędzy tym, co męskie, a co damskie, bawią się ludzką seksualnością. Tak jak od kilku dekad Madonna, tak niegdyś Marlena burzyła konwenanse, szokowała i wywołała nie jeden skandal obyczajowy. To, co obie gwiazdy mają z sobą wspólnego, to długie, trwające dziesięciolecia kariery. Marlena była czynna zawodowo ok. 60-ciu lat, z czego przez niemal 4 dekady była na absolutnym topie, co już wtedy było rzadkością w branży rozrywkowej. 

EVA PERÓN

Nierzadko uważana za rolę jej życia, “Evita” pokazuje Madonnę u szczytu możliwości aktorskich. “Ta rola to moje przeznaczenie” wyznała. Porównując życiorysy obu kobiet, nietrudno dostrzec liczne podobieństwa, które zresztą mniej lub bardziej przyczyniły się do tego, że po 10-letniej walce kreacja przypadła właśnie Madonnie.

Obie pochodzą z tradycyjnych katolickich rodzin. Evita jednak nie zdawała się żyć wedle surowych wytycznych Kościoła – a już na pewno nie Madonna. I jedna, i druga obrała podobną drogę na szczyt, pełną poświęcenia i nieustępliwości, by po wielu trudach ostatecznie zatriumfować jako silna kobieta trzymająca władzę. Perón to po dziś dzień kontrowersyjna postać, o której w Argentynie mówi się albo “święta”, albo “dziwka”. Czyż nie podobne emocje od 30-tu lat budzi osoba Madonny?


Madonna wczuwa się w postać Evy Perón

“Od zawsze pociągała mnie historia tej kobiety. To, skąd pochodziła, jak sobie radziła, niesamowity wpływ jaki zaczęła wywierać na całym kraju.”

Zarówno Madonna, jak i młoda pani Duarte, od zawsze marzyły o karierze aktorskiej i... tak jedna jak i druga nie zdobyły na tym polu wybitnych osiągnięć. Choć Madonna może pochwalić się obszerną filmografią, to nie da się ukryć, że jej ambicje sięgały o wiele wyżej. Z kolei Eva porzuciła plany aktorskie już w dość młodym wieku. Zapewne Madonna po cichu liczyła, że owa rola odwróci złą passę i w końcu uda jej się podbić świat filmu. I po części tak się stało: produkcja przyniosła jej Złoty Glob, przy okazji nieco naprawiając wizerunek. 

M. Zaremba

NOWY PROFIL!

Polub nasz nowy polski profil na FB!

. komentarzy