Moment Factory

O tajnikach współpracy z Madonną rozmawialiśmy z kanadyjskimi projektantami trasy MDNA Tour. Jedno jest pewne - są superzdolni!

Rozmawiamy z Julie Armstrong-Boileau, szefową działu komunikacji i rzeczniczką Moment Factory. Tak, już o nich słyszeliście! Ta montrealska agencja, która słynie z instalacji multimedialnych, jest odpowiedzialna za niesamowitą współpracę z Madonną w trakcie Super Bowl Halftime Show i trasy MDNA Tour. 


Cześć Julie! Dziękujemy za rozmowę w polskimi fanami. Zacznijmy od początku! Waszym pierwszym projektem z Madonną było Super Bowl Halftime Show – jak do niego doszło?

Tak, faktycznie Super Bowl Halftime Show było naszym pierwszym doświadczeniem z Madonną i ponieważ wszystko tak dobrze wyszło, Madonna chciała kontynuować z nami współpracę. W obu projektach wzięliśmy udział dzięki pochodzącemu z Montrealu Cirque du Soleil. Już wcześniej współpracowaliśmy z ich ludźmi przy wielu innych wydarzeniach.

I jaka była Wasza pierwsza myśl, gdy dowiedzieliście się, że będziecie pracować z Madonną? Wiesz, to MADONNA!

To wielki, wielki, wielki zaszczyt móc z nią pracować. Jest bardzo kreatywną, fantastyczną osobą i kompletną artystką. Więc było to dla nas prawdziwym zaszczytem.

A jeśli chodzi o MDNA Tour, jak rozpoczął się cały proces współpracy? Otrzymaliście gotową listę utworów od Madonny i później omawialiście jej wizję, czy odbyło się to jakoś inaczej?

Najpierw otrzymaliśmy brudnopis z listą utworów i Madonna wraz z reżyserem trasy, Michelem Laprise, powiedzieli nam o swoich pomysłach i głównych tematach, jakie miały pojawić się na koncercie. Wiedzieliśmy, że będziemy pracować nad 12 piosenkami, ale nie od razu poznaliśmy ich tytuły. Wszystko wyjaśniło się wraz z postępem prac nad choreografią i scenografią. Przepracowaliśmy wiele rund z Michelem Laprise i Madonną, aby dokładnie ustalić, jakie mają być główne emocje i kontekst dla każdego z czterech aktów. Każda piosenka jest zupełnie inna.

Girl Gone Wild, courtesy of Moment Factory

Podejrzewamy, że Madonna chciała zobaczyć kilka wersji?

Tak – ona uwielbia różne wersje! Lubi widzieć różne podejścia. Do "Girl Gone Wild" stworzyliśmy fotorealistyczny kościół, do którego zapraszamy widownię. Tak więc pokazaliśmy jej kilka różnych kościołów, klimatów i kolorów. Gdy Madonna i Michel Laprise je zobaczyli, zaczęli wybierać i mówić nam, co jest na tak, co na nie, a co wymaga więcej pracy. Więc odbyło się to na zasadzie wielu rund i Madonna była bardzo zaangażowana. Naprawdę czuliśmy, że możemy zaproponować dużo i pozwoliła nam na sporą kreatywność. Ale nasza praca polegała właściwie na stworzenia jej świata i zmaterializowaniu jej wizji.

Spotkaliście Madonnę osobiście w trakcie tej współpracy?

Tak. Sakchin Bassette, dyrektor kreatywny i współzałożyciel Moment Factory, spotkał się z nią wiele razy. Podobnie jak cała ekipa: dyrektorzy multimedialni  – Pamela Rocks przy Super Bowl i Melissa Weigel przy MDNA Tour – obie spotkały Madonnę, kilku animatorów także. Spędziliśmy z nią i całą jej ekipą miesiąc na Long Island, gdzie wszystko ćwiczyliśmy, dopracowując każdą piosenkę i dbając, by każdy numer współgrał z resztą koncertu. Wizualizacje musiały być spójne z kostiumami, oświetleniem i układami tanecznymi.

Ok, ale setlista MDNA Tour zawiera 22 piosenki (włączając przerywniki), a Wy pracowaliście nad 12. Zatem czy współpracowaliście z innymi ekipami, aby stworzyć spójne od początku od końca widowisko?

Współpracowaliśmy z reżyserem koncertu Michelem Laprise, scenografem Markiem Fisherem, oświetleniowcem Alem Gurdonem, kierownikiem produkcji Jake'iem Berry, dyrektorem technicznym obrazu Stefaanem Desmedtem i choreografami Rich + Tone.

Pomimo faktu, że tak w zasadzie nie współpracowaliśmy z innymi twórcami wizualizacji, to było kilka takich momentów, gdy było to konieczne. Na przykład nagranie Nicki Minaj, które pojawia się w I Don't Give A, zostało zrealizowane przez Jonasa Akerlunda, zmontowane przez Danny'ego Tulla, a nasza ekipa wmontowała je w trójwymiarowe tło. Więc oczywiście musieliśmy się artystycznie komunikować, aby złożyć pewną całość.

A były jakieś piosenki, nad którymi pracowaliście, ale które ostatecznie nie weszły do finału?

Z Madonną pracowaliśmy krok po kroku. Czasami potrzeba było 2 albo 3 pomysłów, zanim wszyscy poczuli, że to jest to. Jednak nic, co wyprodukowaliśmy, nie trafiło później do kosza. Gdy Madonna wybiera jakiś kierunek, rzadko zmienia później zdanie. Wszystko poszło sprawnie i szybko.

Celebration, courtesy of Moment Factory

I która produkcja jest Waszą ulubioną? Albo z której jesteście najbardziej dumni?

To trudne pytanie. Johanna Marsal, producentka, jest dumna z finałowego "Celebration", które jest bardzo zwariowane i pełne efektów 3D. Melissa Weigel kocha "Vogue", bo to wyraz klasycznej Madonny; czarno-białe grafiki są proste, ale stworzono je tak, by doskonale współgrały z choreografią. Moją ulubioną realizacją jest "Express Yourself", bo jest bardzo prosta, dwuwymiarowa, komiksowa, bardzo śmieszna. Uwielbiam ją.

Express Yourself, courtesy of Moment Factory

Też ją lubimy! Bardzo w stylu Warhola, pop-artowa wizualizacja, zabawna i ciekawa...

Tak, Madonna mocno naciskała przy tym video, żebyśmy dobrze oddali właściwy ton i poczucie humoru. Wszystkie piosenki mają bardzo głębokie przesłanie i sposób, w jaki to komunikowaliśmy, miał zaskoczyć publiczność. Wizualizacja w "Express Yourself " jest bardzo prosta, pop-artowa i chwytliwa, ale przekaz, jaki się za nią kryje, dotyka dużo poważniejszych tematów.

Revolver, courtesy of Moment Factory

A która była najtrudniejsza?

Znowu niełatwe pytanie. Żadna nie była trudniejsza niż pozostałe. Oczywiście "Girl Gone Wild" było wyzwaniem, ale wszystkie piosenki były bardzo wymagające.

Nagranie do "Revolvera" było wyzwaniem – odpowiednie oświetlenie, by pokazać grę odcieni i surrealistyczny efekt superspowolnienia. Madonna chciała pokazać proces produkcji broni, więc zamiast tworzyć taśmę produkcyjną komputerowo, zbudowaliśmy ją w rzeczywistości, bo to dało lepszy efekt artystyczny.

Scena główna złożona jest z 36 zmotoryzowanych LED'owych elementów. Pozwoliły nam one na stworzenie bardzo różnych i interesujących wizualizacji i efektów w trakcie koncertu, bo scena cały czas się zmienia. Do "I'm A Sinner" filmowaliśmy, będąc na końcu ostatniego wagonu pociągu w Indiach. Magiczne krajobrazy z przejażdżki pociągiem pojawiają się na ekranach, podczas gdy podłoga przekształca się w 3 pociągi. Madonna stoi na środkowym, a tancerze skaczą z jednego na drugi. Powstaje kompletna całość.

I'm A Sinner, courtesy of Moment Factory

Mówiąc o efektach wizualnych... używacie wielu niesamowitych technik. Wspomniałaś o 3D w Celebration, ale stosujecie też mapowanie, prawda?

Właściwie nie ma go na MDNA Tour. Wszystko tutaj jest w formacie video wyświetlanym przez ekrany LED'owe. Ale używaliśmy mapowania na Super Bowl. Dokonaliśmy tam projekcji obrazu na wielkiej powierzchni przed sceną, a sama scena pokryta była ekranami LED'owymi.

A jak podsumowałabyś MDNA Tour w liczbach?

Ekipa Moment Factory liczyła 12-15 osób, wliczając projektantów graficznych, ilustratorów, animatorów, dyrektorów multimedialnych i kreatywnych, producentów i techników specjalistów.

Zajęło nam 4 miesiące przygotowanie wszystkich pomysłów i wizualizacji do 12 piosenek. Do Super Bowl stworzyliśmy 12 minutowe video i mieliśmy na to 4 miesiące. Przy MDNA Tour mieliśmy tyle samo czasu, ale trzeba było się trochę pospieszyć, bo do stworzenia było ok. 70 minut materiału.

Give Me All Your Luvin', courtesy of Moment Factory

Na YouTube jest sporo amatorskich nagrań z koncertów MDNA Tour pochodzących z całego świata i często słychać ludzi, jak mówią „Wow!” albo „Oh my God!”. Wygląda na to, że misja wykonana! Jakie Waszym zdaniem czynniki mają kluczowe znaczenie przy projektowaniu współczesnych tras koncertowych?

Najważniejsze, aby wszystkie działy artystyczne współpracowały tak, by stworzyć spójne widowisko, i Madonna naprawdę świetnie to rozumie, tworząc wokół siebie atmosferę sprzyjającą takiej współpracy. Na przykład cudowne video, które nie współgra z oświetleniem, jest bezużyteczne. W Moment Factory to dla nas bardzo ważne – w ten sposób osiągamy ten niesamowity dla widowni efekt.
Naszym motto jest „we do it in public”. Jak tylko uda nam się zebrać ludzi razem, gdy mówią wow, to wspaniałe, gdy wiwatują, piszą do nas na Facebooku i Twitterze, chwalą koncert, nawet jeśli nas nie znają... dla nas oznacza to wykonaną misję. Naszym celem jest dawanie ludziom powodów, aby wyszli z domu, zebrali się i doświadczyli czegoś nowego, mocnego, ludzkiego i ciepłego jednocześnie.

A myśleliście kiedyś o stworzeniu teledysku?

Mieliśmy już kilka takich okazji w przeszłości, ale wolimy skupić się na tworzeniu wydarzeń, które zmuszają ludzi do wychodzenia z domu i bycia z dala od ekranów i urządzeń osobistych.

To nad czym teraz pracujecie? Gdzie możemy podziwiać Waszą kreatywność?

Właśnie stworzyliśmy 15 minutową instalację dźwięku i światła na fasadzie Sagrada Familia w Barcelonie. Jesteśmy z tego naprawdę dumni. Projekcja odbywała się przez 3 dni, cztery razy dziennie, a właściwie w nocy. W pełni trójwymiarowe mapowanie, a powierzchnia była szalona do zmapowania i bardzo złożona. Architektura Gaudiego jest niesamowita. To było wielkie osiągnięcie.

A jest coś, co możecie już ogłosić?

Nie, nic nie ogłaszamy. Tak po prostu pracujemy. Czasami robimy wiele projektów i niektóre są potwierdzone, a niektóre nie. Jest kilka wydarzeń w przestrzeni miejskiej związanych z różnymi artystami, ale nie możemy jeszcze o nich mówić. Są też stałe i czasowe instalacje, projekcje i wizualizacje do różnych wydarzeń, instalacje i doświadczenia interaktywne... Bądźmy w stałym kontakcie i damy Wam znać, jeśli pojawi się coś nowego.

Ok, świetnie. Dziękujemy. Chcesz coś powiedzieć polskim fanom na koniec?

Tak, Polska to fajny kraj! Byłam tam 2 lata temu i mam tam kilkoro przyjaciół. Ja Wam również dziękuję – to była przyjemność móc odpowiedzieć na Wasze pytania.

NOWY PROFIL!

Polub nasz nowy polski profil na FB!

. komentarzy