Jeri Heiden

Autorka ikonicznych okładek do True Blue i The Immaculate Collection opowiada o procesie powstawania projektów dla Madonny.

Jeri Heiden zaprojektowała dla Madonny okładki do takich bestsellerów jak "True Blue" i "The Immaculate Collection", a także do kilku jej singli. Nadworna graficzka Madonny rozmawia z nami o tym, jak pracuje się z gwiazdą tego formatu.

Witaj Jeri! Zacznijmy od tego, że w tym roku świętujemy 30-lecie kariery Madonny. I jeśli mowa o projektowaniu okładek, to Ty jesteś z Madonną praktycznie od początku. Powiedz coś więcej o tym, jak zaczęła się Wasza współpraca...

Po raz pierwszy współpracowałam z Madonną przy jej piątym singlu z debiutanckiego albumu „Madonna”. To było „Borderline”, singiel wydany w 1984 roku. Zabrakło nam zdjęć, które Gary Heery wykonał na potrzeby albumu, więc George Holz zrobił szybką sesję, gdy Madonna była w Los Angeles. W „Borderline” można zobaczyć właśnie te fotki wraz z elementami dizajnu w postaci wycinanych z papieru zawijasów, które bardzo wtedy lubiłam. Zaprojektowałam 12'' maxi singiel i 7'' singiel ze składanym plakatem.

Projekty Jeri Heiden do "Borderline"

Zawsze nas zastanawia, jak wygląda proces wybierania zdjęcia na okładkę. Do Like a Virgin czy True Blue stworzono ikoniczne okładki z pięknymi sesjami zdjęciowymi. Czy otrzymałaś gotowe, wybrane zdjęcia, czy sama wybierałaś najlepsze ujęcia, proponując je później Madonnie i jej ekipie?

Zarówno przy „Like a Virgin” jak i „True Blue” fotografów wybrał mój ówczesny szef i dyrektor artystyczny Jeff Ayeroff. Sesję do „Like a Virgin” zrobił Steven Meisel, który w połowie lat 80. wyrastał na topowego fotografa mody. Do „True Blue” zdjęcia wykonał Herb Ritts. Obaj współpracowali później z Madonną przez lata. Steven Meisel przy książce „Sex” w 1992 roku, a Herb Ritts reżyserował klip do „Cherish” i ponownie użyłam jego zdjęć przy „The Immaculate Collection”. W obu przypadkach otrzymałam nieobrobione sesje zdjęciowe tzn. stykówki i przeźrocza [stykówka to wszystkie lub wybrane negatywy zestawione na jednym arkuszu – przyp. red.], a następnie odrzucałam zdjęcia, pozostawiając te najlepsze. Później trzeba je było wywołać i przygotować wiele wersji okładki do akceptacji Madonny.

Stykówka do "True Blue"

Wiele? Prawie wszyscy, z którymi rozmawiamy, mówią nam, że Madonna uwielbia mieć duży wybór. W Twoim przypadku było pewnie podobnie? Jak wiele wersji jednej okładki musiałaś przedstawiać Madonnie za każdym razem?

Myślę, że bezpiecznie jest odpowiedzieć, że większość artystów pop lubi mieć duży wybór! Dla artysty pokroju Madonny pokazanie 20-40 okładek to nic nadzwyczajnego. A później jeszcze poprawki i ograniczanie wyboru do najlepszych wersji, aż w końcu jest akceptacja. Czasami to bardzo długi proces.

Bardzo intryguje nas projekt do The Immaculate Collection, który zrobiłaś wspólnie z Johnem Heidenem. Opowiedz o tym... Czy nawiązanie do „immaculate conception” („niepokalane poczęcie”) to pomysł na ogranie ówczesnych kontrowersji Madonny wokół Watykanu? Logotyp zdecydowanie kojarzy się z emblematem papieskim!

Tak, „The Immaculate Collection” to zdecydowanie zabawa słowem i nawiązanie do „immaculate conception”. Madonna zawsze przekraczała granice, jeśli chodzi o religię i ikonografię w swoim wizerunku, teledyskach i trasach koncertowych. Ale logo tej płyty było zarówno nawiązaniem do Watykanku jak i do gorsetu, który zaprojektował jej wówczas Jean-Paul Gaultier.

Stykówka do "The Immaculate Collection"

Przeczytaliśmy gdzieś, że ta płyta pierwotnie miała nazywać się "Ultra Madonna", co wydaje się banalną nazwą, ale na szczęście zmieniono ją później na "The Immaculate Collection"...

To prawda. Tytuł „Ultra Madonna” porzucono, gdy na listach przebojów w tym samym czasie pojawił się artysta Ultra Nate z nurtu house-dance. Szefowie wytwórni stwierdzili, że lepiej unikać ksywy "ULTRA". "The Immaculate Collection" jest zdecydowanie lepsze.

A była wersja okładki z twarzą Madonny? Bo to trochę odważne zrezygnować z wizerunku artysty na okładce płyty z największymi przebojami, zwłaszcza, że chodzi o Madonnę, dla której wizerunek jest równie ważny jak sama muzyka!

Nie wydaje mi się, abyśmy kiedykolwiek stworzyli taką wersję. W tamtych czasach to był całkiem śmiały ruch. Jeśli dobrze pamiętam, do ostatniej chwili nie mieliśmy żadnej sesji zdjęciowej ani nowych zdjęć. Więc najpierw zaakceptowano okładkę, a dopiero później pojawiły się zdjęcia Herba Rittsa. Aczkolwiek dołożyliśmy wszelkich starań, aby zdjęcie Madonny pojawiło się we wszystkich materiałach marketingowych. Nie wydaje mi się, aby ta okładka zaszkodziła sprzedaży. „The Immaculate Collection” jest wieloletnim bestsellerem ze sprzedażą ponad 30 milionów kopii na całym świecie.

Co jest dla Ciebie najważniejsze w projektowaniu okładek?

Każda okładka jest inna. Ale najczęściej zależy mi na tym, aby artysta i jego fani byli zachwyceni oraz by odzwierciedlić kreatywny zamysł artysty na album. Jeśli się to uda, okładka ma szansę przejść do historii.

Pracowałaś z wieloma artystami i gwiazdami, ale gdybyś miała wybrać jedną ulubioną okładkę Twojego autorstwa, byłaby to...?

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie bez wkurzenia moich klientów, haha.

Jeri, dziękujemy za krótką pogawędkę!

Dzięki!

NOWY PROFIL!

Polub nasz nowy polski profil na FB!

. komentarzy