Monte Pittman

Z wieloletnim gitarzystą Madonny rozmawiamy o urodzinowej niespodziance na koncercie w Warszawie i utworze Easy Ride, który wspólnie napisali.

Monte Pittman swoją przygodę z Madonną zaczął ponad 10 lat temu, gdy został jej nauczycielem od gry na gitarze. W ciągu dekady towarzyszył jej w pięciu trasach koncertowych, wielu telewizyjnych występach i skomponował  z nią kawałek Easy Ride na płytę American Life. W wywiadzie z nami Monte opowiada o tym, jak powstał ten utwór i co czuł na słynnym koncercie Madonny na Bemowie.

Miałeś okazję odwiedzić Polskę dwa razy – przy okazji koncertów Sticky & Sweet i MDNA. Miałeś czas na zwiedzanie?

Nie widziałem zbyt wiele. Ostatnim razem zespół miał bar przed stadionem i nie mieliśmy zbyt wiele wolnego czasu, więc po dotarciu na miejsce przebywaliśmy właśnie tam. Ale Warszawa to piękne miasto, jej mieszkańcy również.

Koncert w ramach Sticky & Sweet z 2009 był wyjątkowy z uwagi na urodziny Madonny dzień później. Pamiętasz pewnie, że prawie 80.000 ludzi odśpiewało wówczas Happy Birthday i podniosło w górę białe serca. Jak na to zareagowałeś, stojąc tam na scenie i widząc to wszystko?

Wszyscy byli wzruszeni. To było niezwykle słodkie ze strony fanów – kochają ją tak mocno, a ona tę miłość odwzajemnia.

MadonnaNewEra koordynowała wtedy urodzinową akcję, więc jesteśmy bardziej niż ciekawi, czy rozmawialiście o niej po
zakończeniu koncertu na backstage'u?

Byliśmy zgodni, że to było bardzo urocze i świetnie, że wszyscy tak się zorganizowali – to był wyjątkowy moment.

Poza występowaniem na scenie z Madonną, jesteś również współautorem jej utworu Easy Ride, który z pewnością należy do najbardziej wyróżniających się kawałków na American Life. Jest nacechowany smutkiem i refleksją o mijającym czasie. Czy pamiętasz jak narodził się pomysł na ten utwór? Domyślamy się, że musieliście być w dość nostalgicznym nastroju, aby napisać taką piosenkę...

Myślę, że wzięło się to ze skali, wokół której został napisany ten utwór. Uczyłem wtedy Madonnę skali minorowej i grałem różne akordy z tej skali, a ona musiała je powtarzać. To ćwiczenie zainspirowało ją do napisania melodii i tekstu i w ten sposób powstała piosenka.

 Monte i Madonna na urodzinach piosenkarki, Londyn 2004.

W jednym z wywiadów zdradziłeś, że poza Easy Ride jest wiele innych niepublikowanych utworów, które napisałeś z Madonną. Czy komponowaliście razem w trakcie tras koncertowych czy były to umówione wcześniej sesje w studio nagraniowym? Myślisz, że kiedyś będziemy mogli je usłyszeć?

Nie. Mówiąc niepublikowane miałem na myśli to, że napisaliśmy też inne utwory, ale nigdy ich nie nagraliśmy. Wątpię, aby to kiedykolwiek się stało. Czasami piszesz jakiś utwór, ale on inspiruje Cię do napisania jeszcze lepszego.


Czy jest jakaś piosenka Madonny, którą chciałbyś zagrać na trasie, ale nigdy nie ma jej w setliście?

Tak! Angel, Love Profusion, Intervention, Lucky Star, Take A Bow, The Power of Goodbye, To Have And Not To Hold, Bad Girl, Another Suitcase in Another Hall, Oh Father i oczywiście Easy Ride. To takie pierwsze z brzegu...

Pracowałeś z wieloma utalentowanymi artystami w trakcie swojej kariery – między innymi z Melanie C, Adamem Lambertem, Sophie Ellis Bextor czy Scarlet Cherry. Które z nich zajmuje szczególne miejsce w Twoim sercu?

Myślę, że Adam zawsze będzie miał takie miejsce. Założyliśmy razem zespół i to było jego pierwsze doświadczenie tego typu. Cieszę się widząc, jak odnosi sukcesy i jestem zadowolony z tego, że wszystko idzie po jego myśli. Na pewno mogę powiedzieć, że wiele się od siebie nauczyliśmy.

W zeszłym roku wydałeś swój drugi album – Pain, Love & Destiny. Już sam tytuł mówi wiele. Jak byś opisał tę płytę?

Opowiada historię o śmierci i ponownym narodzeniu, o świetle z ciemności. Chciałem, żeby to był akustyczny album z perkusją i gitarą basową, ale ludzie, którzy oglądali moje występy na żywo powtarzali, że uwielbiają moje gitarowe solówki i powinno być ich więcej. Dodałem je więc do nowych utworów i tak powstał album rockowy. Teraz wydałem nową EP-kę M.P.3: The Power of Three, Pt.1 i jej brzmienie jest już całkiem akustyczne.

Który z Twoich utworów uważasz za swoją wizytówkę?

Close Your Eyes lub Out Of The Black – one spotykają się obecnie z chyba najlepszym przyjęciem wśród publiczności, ale to się ciągle zmienia.

Pomiędzy dużymi koncertami dla Madonny i innych artystów, dajesz też małe gitarowe występy. Co najbardziej lubisz w graniu w małych klubach? Szczególnie porównując to z koncertami z 80 tysięczną publiką!

To trochę jak wybieranie swojego ulubionego dziecka, kocham je wszystkie! Uwielbiam intymną atmosferę małych koncertów, ale nic nie może się równać z tym, jak klaszczesz z rękoma uniesionymi nad swoją głową i widzisz 80 tysięcy ludzi, którzy robią to samo.

 Monte i Madonna w trakcie występu w klubie KOKO, Londyn 2005.

Czy jest jakiś instrument oprócz gitary, o którym marzysz, żeby nauczyć się na nim grać?

Potrafię grać na basie, trochę na perkusji i pianinie. Teraz skupiam się na tym, żeby stać się lepszym wokalistą. Śpiewanie nie jest jak mówienie, to jakby granie na instrumencie wewnątrz swojego ciała.

I na koniec - co chciałbyś przekazać fanom z Polski?

Sprawdźcie zespół Decapitated! To są moi znajomi, którzy mieszkają w Polsce. Jeśli lubicie ciężkie granie to jest to coś dla Was. Vogg, ich gitarzysta, jest obecnie jednym z moich ulubionych. Poza tym, to świetni kolesie!

NOWY PROFIL!

Polub nasz nowy polski profil na FB!

. komentarzy