Steve Sidelnyk

Steve Sidelnyk to jeden z najzabawniejszych muzyków, którzy pracowali z Madonną. Perkusista opowiedział nam m.in. o tym, jak to jest być w trasie koncertowej z Królową Popu i jej zespołem.

Steve Sidelnyk to nie tylko genialny perkusista, ale też fantastyczny facet, który swoim humorem zarażał Madonnę przez niemal dekadę! W rozmowie z nami zdradza, jak to jest być w trasie koncertowej z Królową Popu, aranżować jej wielkie przeboje i... nosić stroje Johna Travolty.

Jeśli dobrze pamiętamy to pierwszy raz miałeś okazję pracować z Madonną przy jej albumie Ray of Light, prawda? Jak do tego doszło?

W latach 80. grałem w zespole The Blow Monkeys, gdzie klawiszowcem był Marius DeVries, który szybko stał się jednym z moich najlepszych przyjaciół i zaczęliśmy razem produkować i remiksować. Marius wraz z Nellym Hooperem został zaangażowany do pracy nad albumem Bedtime Stories, a potem przy produkcji kilku utworów na Ray Of Light, gdzie zatrudniono również do aranżowania perkusji.

Jeśli mówimy już o Ray of Light to perkusja na tej płycie brzmi bardzo specyficznie. Pamiętasz czy aranżowałeś ją w jakiś bardziej wyszukany sposób niż przy innych nagraniach?

To było po prostu to, co wówczas robiliśmy i praktycznie większość tego, co tworzono w tamtym czasie było na swój sposób innowacyjne, więc po wysłuchaniu kilku innych utworów zdecydowaliśmy się na konkretne brzmienie i kierunek, w którym chcieliśmy pójść... Ray Of Light to bardzo brytyjska płyta pod względem brzmienia.

Pracowaliście razem też przy Music, które było zorientowane na jeszcze bardziej elektroniczne brzmienie. Dla perkusisty to musiało być chyba zupełnie inne doświadczenie?

Tak, zdecydowanie. Programując te kilka utworów, tak naprawdę nie używałem do pracy prawdziwej perkusji. Potem zostałem poproszony o zagranie na Music Promo Tour w 2000 i wiedziałem wtedy, że będę musiał użyć elektronicznej perkusji z tym specyficznym brzmieniem, które było na albumie.

Który z utworów Madonny lubisz grać najbardziej i dlaczego?

To musi być Music! Ma niesamowity rytm i grając to na żywo trzeba mieć nie-perkusyjne wręcz podejście do tego!

A czy jest jakiś kawałek, który był trudniejszy/bardziej skomplikowany do zagrania niż pozostałe?

Wszystkie mocno elektroniczne utwory były wyzwaniem, bo trzeba było podejść do nich w specyficzny sposób.

Towarzyszyłeś też Madonnie na trzech dużych trasach koncertowych. Z której z nich masz najlepsze wspomnienia?

Aaaach, na pewno Re-Invention z 2004! Myślę, że to była najlepsza kombinacja zespołu, tancerzy, utworów etc. Każdy koncert był szczególny!

W trakcie tego tournee towarzyszyły Wam wszędzie kamery filmujące materiał na potrzeby dokumentu. Ty wystąpiłeś nawet w specjalnym skeczu razem ze Stuartem Pricem, który znalazł się jako bonus na DVD I'm Going To Tell You A Secret. Jest przezabawny! To był Wasz pomysł czy inicjatywa reżysera?

(śmiech) Tak, zaproponował nam to Jonas (Akerlund, reżyser IGTTYAS - red.) i to idealnie wstrzeliło się w nasze poczucie humoru a'la Jaś Fasola, które uwielbiamy!

Na Re-Invention mogliśmy też usłyszeć Vogue z fantastyczną sekcją perkusji na samym początku utworu. Brzmiała niezwykle świeżo, ale wciąż blisko oryginału. Jak wyglądała praca nad tą wersją?

Myślę, że decydujące znaczenie miało użycie oryginalnych dźwięków z pierwotnej wersji i zagranie ich na perkusji z użyciem padów, więc w efekcie można było usłyszeć dokładnie te same dźwięki i bit. Uwielbiam ten rytm - prosty, ale zapadający w pamięć!

Musimy też zapytać o erę Confessions, gdzie wszyscy muzycy i tancerze występowali w strojach weteranów disco! To była dla Ciebie frajda nosić ten inspirowany Johnem Travoltą kostium?

(śmiech) Tak!!! Musiałem nawet zrzucić parę kilogramów, żeby zmieścić się w swój garnitur! ;) Ale ten album i trasa to kolejne klasyki... Dla mnie kontynuacja z 2004 jeśli chodzi o zespół i tancerzy... Wspaniały czas!

Oglądając różne materiały zza kulis wydaje się, że poza sceną świetnie się bawiłeś z całym zespołem i samą Madonną. Byliście jedną wielką rodziną w trakcie trasy?

Wszyscy pracowaliśmy ze sobą już od dłuższego czasu i jeśli chodzi o mnie to świetnie się bawiłem nawet w trakcie tych małych promo-tour i naprawdę tworzyliśmy zgraną paczką i M była jej liderem. Nie baliśmy się niczego i mogliśmy zagrać gdziekolwiek i kiedykolwiek była potrzeba! Każdy występ był wyjątkowy!

Występowałeś z Madonną nie tylko na jej trasach koncertowych, ale również w trakcie innych dużych imprez - m.in. Video Music Awards, Live8 czy Live Earth. Występem na której z nich ekscytowałeś się najbardziej?

Każdy z tych występów był unikalny i przełomowy, nie da się zapomnieć z nich ani jednej chwili! Live8 było chyba największym koncertem jaki kiedykolwiek się odbył, a w dodatku dzień wcześniej mieliśmy próbę tuż przed Pink Floydami, którzy wtedy wrócili... Więc po niej mieliśmy prywatne show z Pink Floyd :) I oczywiście w trakcie samego koncertu daliśmy czadu!

Ktoś kiedyś powiedział o naszym występie z Brixton Academy w ramach Music Promo Tour, że było to najbardziej perfekcyjne 30 minut muzyki pop i muszę się z tym zgodzić!

Znasz kawałek Nobody's Perfect, prawda? Czy zdarzyły Ci się takie momenty w trakcie grania z Madonną, gdzie nie wszystko poszło Ci perfekcyjnie? Obiecujemy, że nie powiemy jej o tych pomyłkach! ;)

(śmiech) NIE! W tym kawałku nigdy się nie pomyliłem, ale... był taki jeden wypadek przy pracy w trakcie Drowned World Tour. Ale niech pozostanie sekretem! :)

Chciałbyś podzielić się z naszymi czytelnikami jakimś zabawnym czy szczególnym wspomnieniem związanym z Madonną?

Zawsze było z nią dużo śmiechu... Jest niesamowicie oddana temu, żeby dać doskonałe show i pamiętam, że to było chyba przy okazji występu na nagrodach MTV w Nowym Jorku w 2003 i miałem na twarzy jakiś paproch i już mieliśmy wychodzić na scenę, gdy Madonna przetarła mi twarz jak dobra mama swojemu dziecku :) Przypomniało mi to od razu moje dzieciństwo, gdy byłem małym chłopcem, któremu mama przecierała buzię chusteczką tuż przed wyjściem do kościoła.

Sam też komponujesz i piszesz. Czy jest to coś, na czym chciałbyś się bardziej skupić w przyszłości?

Tak, komponuję czasami, ale jestem przede wszystkim perkusistą, więc wszystko inne zdarza się tak naprawdę szczęśliwym przypadkiem!

Pracowałeś z wieloma świetnymi artystami, takimi jak choćby Annie Lennox, Dido, Massive Attack czy PJ Harvey. Która współpraca była najbardziej wymagająca dla Ciebie?

Hmmm... myślę, że ta z Massive Attack. Podobne podejście do pracy. Musiałem być niezwykle ostrożny i dokładny przy nadawaniu brzmienia i rytmu do poszczególnych utworów.

A czym się aktualnie zajmujesz? Jest szansa zobaczyć Cię w akcji na scenie?

Właśnie skończyłem 49 lat, więc może pojadę jeszcze w jedną dużą trasę, jeśli ktoś mnie zwerbuje. Gram też małe koncerty w Los Angeles i na ten moment to wszystko!

Zanim zaczęliśmy ten wywiad powiedziałeś, że uwielbiasz Polskę. Odwiedziłeś kiedykolwiek nasz kraj, powiedz coś więcej!

Tak, grałem u Was kilka razy - ostatnio przy okazji koncertu Seala. Mój ojciec pochodzi z Lwowa, więc czuję szczególną więź z Polską. Bardzo spodobała mi się Warszawa, ta odnowiona architektura... Wspaniały był też entuzjazm ludzi na koncertach!

NOWY PROFIL!

Polub nasz nowy polski profil na FB!

. komentarzy